„Odpocznij wreszcie” – czy Ximena Vengoechea zdradziła w swej książce sposób na efektywny odpoczynek?

Większość z nas cierpi na brak czasu. Choć jest to duży skrót myślowy. Po prostu mamy zbyt wiele rzeczy na liście do zrobienia, mamy zbyt wiele zainteresowań, „zbyt długo” śpimy. I często nie potrafimy „efektywnie” odpoczywać. Bo z jednej strony jesteśmy świadomi jak ważny jest odpoczynek, żeby mieć energię do działania, ale z drugiej strony tak niewiele czasu zostaje nam po pracy i też chcemy w końcu zrobić coś „dla siebie”, a nie kłaść się wcześniej spać (choć byłoby to też coś, co robimy dla siebie i swojego organizmu). Testujemy różne rozwiązania, ale mimo wszystko często jest tak, że wstajemy zmęczeni. Co z kolei zaprząta nam głowę i stresuje, że nie wypoczęliśmy właściwie. I tak kręcimy się w kółko.

W ogóle mam wrażenie, że od pewnego momentu w życiu – wydaje mi się, że jest to moment, gdy kończymy edukację i zaczynamy pracować – zawsze będziemy musieli wybierać. I robić coś kosztem czegoś innego. Chwila dla siebie czy czas spędzony z rodziną. Gdy stracimy pracę od razu szukać nowej i spędzać godziny przed komputerem przygotowując CV, czy dać sobie czas na odpoczynek (ale taki, żeby myśli o braku pracy nie wracały – i jak to zrobić)? Albo po intensywnym dniu jak spędzić wieczór – poświęcić te 20-30 min na ćwiczenia rozciągające, obejrzeć odprężający film czy poczytać książkę, a może po prostu położyć się wcześniej spać? I na dodatek tak wybrać, żeby nie dopadły nas wyrzuty sumienia.

Kiedy natrafiłam przypadkiem na książkę Ximeny Vengoechea „Odpocznij wreszcie. Odkryj spokój i odzyskaj energię dzięki potędze odpoczywania” pomyślałam, że to może być to! Sięgnąć do literatury, do badań, żeby nauczyć się odpoczywać efektywniej. Już na początku książki autorka przywołuje swoje doświadczenia, które skłoniły ją do pracy nad książką. Miała ona 3 zajęcia: praca w firmie technologicznej w toksycznym środowisku, zadebiutowała jako autorka, a do tego właśnie została mamą. Niewątpliwie to postać, z którą większość nas może się utożsamić. Z żadnego z tych zajęć nie można (lub nie chciałoby) tak po prostu zrezygnować, jednak pozostać przy status quo też nie jest dobrym rozwiązaniem.

Ximena zdecydowała się na zrezygnowanie z pracy zawodowej (miała ten komfort w postaci oszczędności i partnera, który mógł wziąć na siebie utrzymanie rodziny). Plan był taki: uwolnić się od toksycznego środowiska pracy, odpocząć i z nowymi siłami wkroczyć ponownie za maksimum pół roku na rynek pracy. Myślę, że wielu z nas myśli o wdrożeniu takiego planu w życie, a część nawet wdrożyła. Ale wtedy przyszła do Ximeny rzeczywistość. Okazało się, że rezygnacja z pracy nie spowodowała przypływu energii. Wciąż była tą samą zmęczoną kobietą, tyle że bez pracy. W tym momencie już nie mogłam się doczekać, aż na kolejnych kartkach książki dowiem się jak się zmierzyć z takim problemem, gdy….. teoretyczna przyczyna zmęczenia została wyeliminowana.

Na kolejnych stronach znajdujemy informacje, że oglądanie filmów, nie robienie nic, 2 tygodniowe wakacje nad basenem to nie odpoczynek. Lepiej wybrać las, ptaki, puzzle czy medytację. Potem jest więcej „odkrywczych” informacji o tym, że jak jesteśmy wypoczęci to mamy lepszy humor, a przy braku odpowiedniego wypoczynku jesteśmy rozdrażnieni i wściekli.

Myślę, że jak ktoś sięga po książkę o odpoczywaniu to już przetestował wiele sposobów i wie dokładnie, że odpoczynek jest ważny. Rozrysowywanie tego i kolorowe grafy nie spowodują, że nasze przekonania się zmienią.

W książce znajdujemy też obrazowo przedstawione skutki nieodpowiedniego odpoczywania oraz rady typu: odpocznij od telefonu (najlepiej rób regularny, dobowy detoks), dystansuj się, zamiast denerwować oraz praktykuj medytację w różnych formach. No i oczywiście nie czekaj z odpoczynkiem kiedy jesteś zmęczony, tylko wprowadź go w życie tu i teraz.

Oczywiście, wszystko to jest ważne, ale.. dla większości z nas nierealne do wprowadzenia w życie. I to nie dlatego, że jesteśmy źle zorganizowani, ale dlatego, że chcemy dużo w życiu doświadczyć i przeżyć. A jednocześnie mamy w sobie poczucie odpowiedzialności i codzienne sprawy.

Przez całą książkę czekałam na dalszy ciąg opowieści o Ximenie, która po rzuceniu pracy w toksycznym środowisku, zregenerowała się, zyskała nowe siły i wróciła do pracy po tych 6 miesiącach, kiedy to planowała. Jak udało jej się właśnie zdystansować i nie martwić się brakiem pracy i stałych dochodów. Jak jednocześnie dbać o siebie, o swój odpoczynek fizyczny i mentalny, a jednocześnie podnosić swoje kwalifikacje, szukać pracy i nie wątpić w siebie, gdy rekruterzy nie dzwonią. Nie znalazłam tego w tej książce. A wzmiankę o swoich doświadczeniach Ximena ponownie umieściła w rozdziale „Zakończenie” – jako „przerywnik” wszelkich badań i dobrych rad na temat efektywnego odpoczywania. Na 242 stronie książki (na 248 stron).

Książkę można (i trzeba) potraktować jako zbiór teorii na temat odpoczywania i propozycji jak spędzać „wolny” czas. Przydatne jako uporządkowanie wiadomości lub dla szukających inspiracji dla nowego hobby. Ale nie znalazłam tu nic odkrywczego. A szkoda. Duże oczekiwania przed lekturą, równie niemałe rozczarowanie po niej.

Ktoś z Was czytał tę książkę? Jestem ciekawa Waszych wrażeń 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *