
Jeżeli zaglądaliście wcześniej na mój profil / blog to wiecie, że piszę tu szczerze co mnie w jakiś sposób zainteresowało czy urzekło, a co totalnie nie przypadło mi do gustu, mimo tego, że z takim stwierdzeniem idę pod prąd.
A jeżeli jesteście tu pierwszy raz to potwierdzam, że jest tak jak napisałam powyżej 🙂 I że potrafię ucieszyć się jak dziecko, gdy coś (film, książka, spektakl) mnie naprawdę pozytywnie zaskoczy (a przyznajcie, w obecnym świecie nie jest to takie łatwe).
„Życie dla początkujących” to nie był film, który planowałam obejrzeć w czasie 50 Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Mimo otwartego umysłu i chęci zobaczenia czegoś całkowicie spoza mojej strefy zainteresowań nie brałam pod uwagę filmu o wampirach. Fakt, iż jednak znalazłam się w sali kinowej, by zobaczyć film Pawła Podolskiego to był trochę przypadek. Ale tylko trochę, bo gdy zobaczyłam pierwsze recenzje tego filmu, któremu towarzyszyło słowo „zabawny” plus wysokie noty, decyzja zapadła. Fakt, iż jedną z głównych ról w tym filmie gra Michał Sikorski nie był również bez znaczenia. Swą rolą w serialu „1670” oczarował nie tylko mnie i sprawił, że my widzowie chcemy go oglądać w innych produkcjach.
Ale do brzegu. Od pierwszych kadrów towarzyszymy Moni (Magdalena Maścianica), która wiedzie spokojne (jak na wampirzycę) życie w domu spokojnej starości, gdzie w zamian „za wyżywienie” opiekuje się seniorami. Sprawa się nieco komplikuje, gdy Czarek (Michał Sikorski) – wnuk jednej z seniorek, Krysi (Małgorzata Różniatowska) – odkrywa przypadkiem sekret Moniki. A wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, gdy na skutek ugryzień umierają kolejni seniorzy, a na scenę wkracza kolejny bohater – wampir Mirek (Bartłomiej Kotschedoff). I tak wszystko będzie się komplikować przez cały film 🙂
Szybko okazuje się, że wampiry to jedynie pretekst, by o poważnych sprawach, również dosłownie życia i śmierci, opowiadać w sposób zabawny, ale jednocześnie sensowny, ważny i zapadający w pamięć. I jest to udany pretekst (o ile oczywiście istnieje takie sformułowanie :). Co mnie zaskoczyło już w pierwszych scenach to oszczędne, proste dialogi. W pierwszej chwili pomyślałam, że brzmi to trochę topornie, a trochę jak pastisz. Ale z drugiej strony mnie bawiły. Bo były bardzo akuratne (nie moje ulubione słowo, ale myślę, że tu pasuje idealnie), takie w punkt. Rzadko przecież używamy zdań wielokrotnie złożonych, gdy chcemy kogoś (nie)zaprosić na kawę, czyż nie? I wtedy wiedziałam już, że to nie przypadek, ale pomysł reżysera na ten film. I bardzo chciałam się dowiedzieć co kryje się za rogiem, w kolejnych scenach.
Wydaje mi się, że film ten nie zdobędzie nagród za scenografię czy kostiumy (które bywają pomysłowe, nie przeczę, szczególnie w ostatniej scenie :), ale historia dzieje się w domu seniora, więc kolory filmu, dość przytłumione, odzwierciedlają po prostu rzeczywistość.
Im częściej wracam myślami do „Życia dla początkujących”, tym częściej towarzyszy mi myśl jak fajnie przemyślany jest ten film. Mam wrażenie, że tu nie ma niepotrzebnych dialogów, choć czasem możemy mieć wrażenie, że niektóre teksty pojawiają się znikąd. Ale pojawiają się po coś i w nas zostają.
W czasie tegorocznego festiwalu ze względów logistycznych, i osobistego kalendarza miałam okazję zobaczyć więcej wydarzeń okołofestiwalowych niż filmów. Ale film „Życie dla początkujących” Pawła Podolskiego mi to wynagrodził. Było ciekawie, refleksyjnie, zaskakująco i śmiesznie. A scena „gdyńska” (nie będę zdradzać szczegółów) sprawiła, że po raz pierwszy od dawna popłakałam się ze śmiechu 🙂 Wybrać trochę przypadkiem film, który tak zaskoczy! Jednak mam w życiu trochę szczęścia 🙂
Jeżeli wampiry to tak jak w moim przypadku nie wasze klimaty – nie przejmujcie się i nie pozwólcie, by przez to ominął was niesamowicie zabawny, ale i mądry i refleksyjny film. Film jest idealny również na jesienno – zimową szarugę, gdy poziom naszej motywacji do robienia czegokolwiek często sięga podłogi w piwnicy. Mogę się założyć, że po jego obejrzeniu zobaczycie jasne światełko (chyba, że jesteście wampirami to może lepiej nie:) i będziecie chcieli żyć „na Krychę”. Do tego wszystkiego świetna obsada, bez której nie byłoby takiego efektu WOW 🙂
Życie jest niesprawiedliwe i często chcemy tego, co mają inni. I wkurzamy się na tych innych, że mając możliwości z nich nie korzystają. Chciałbyś pojechać na biwak, ale nie możesz. A kiedyś mogłeś. Nie chciałeś wtedy jeździć i teraz może też byś nie chciał jechać. Gdybyś mógł. A nie możesz. O tym jest życie. I o tym jest ten film.
Polecam wszystkim, a ekipie gratuluję pomysłu i wykonania! 🙂
dystrybucja: Aurora Films