
Zgodzicie się ze mną, że sięgając po książkę, której tematyka jest wam szczególnie bliska, lub po prostu temat was interesuje i już wiecie macie jakąś wiedzę z tego danego obszaru, macie większe oczekiwania? A z drugiej strony nadzieję – żeby była ciekawie napisana, wniosła coś nowego do waszego życia i głowy, oraz poukładała to, co w nich już jest.
Ja miałam taką nadzieję otwierając książkę Jagody Ratajczak „Języczni. Co język robi w głowie”. Języki to moja pasja i zawsze sprawia mi taką dziecięcą radość jak odkryję jakieś wyjątkowe słówko lub samodzielnie „odszyfruję” jego słowotwórstwo. Dlatego książkę „Języczni” otwierałam trochę jak zapakowany prezent.
Książka Jagody Ratajczak to opowieść o żywym języku oraz ciekawych i zaskakujących czasem historiach z nim związanych. Wiele możemy tu znaleźć o motywacji, sposobach uczenia się języka obcego – tego pierwszego obcego, ale również kolejnych. Przyznaję, iż zanim przeczytałam „Języcznych” nie myślałam, że któryś z języków, jakie znam jest „pierwszy obcy”, albo „kolejny obcy” 🙂 Fakt, iż angielskiego zaczęłam się uczyć w podstawówce nie oznacza, że znam go lepiej niż hiszpański, który zawładnął moim sercem totalnie. W związku z tym nauka też miała inne tempo.
Autorka w swej książce porusza wiele obszarów, np. dotyczących dwujęzyczności czy magii nt. „nativów” (czyli osób, dla których dany język jest językiem ojczystym). Przyznaję, iż ucieszyło mnie niezwykle jak został tutaj obalony powszechny mit „native speakerów”. Często bowiem osoby chcące się uczyć języka obcego chcą uczyć się go właśnie u native speakera. Jednak należy pamiętać, iż ma to sens jedynie wtedy, gdy native ma określoną wiedzę językowo-kulturową nt kraju i języka, oraz potrafi tę wiedzę przekazać. Bardziej obrazowo możemy to ująć tak – każdy kto włada językiem polskim od urodzenia, uczy się go już w przedszkolu czy szkole podstawowej to native speaker języka polskiego. Czy jednak znaczy to, że każdy z nas potrafi tego języka używać poprawnie i posiada umiejętność przekazywania tej wiedzy innym? No właśnie. Pamiętajmy zatem o tym, iż samo bycie native speakerem nie jest tożsame z otrzymaniem znaku jakości Q.
Innym mitem krążącym w świecie, o którym wspomina też w książce Jagoda Ratajczyk jest to, iż nauczyciel czy tłumacz danego języka powinien znać wszystkie słówka w języku, w którym się specjalizuje. Wiele osób tylko czego na okazję, by znaleźć takie „nieznane” słowo i daną osobę zdyskredytować. Nie dajmy się zwariować i podchodźmy do tego tematu racjonalnie 🙂
Często mówi się o tym, iż z wiekiem trudniej nam się uczyć nowych rzeczy, w tym języków obcych. Jednak według mnie nie tyle winny jest temu pesel oraz zdolności naszego mózgu do absorbowania nowej wiedzy, co racjonalne podejście do tematu i ograniczona ilość wolnego czasu. Ucząc się języka w szkole czy na studiach motywuje nas przede wszystkim nadzieja. Że nowy język pomoże nam studiować za granicą, otworzy nowe możliwości, pomoże zdobyć wymarzoną lub chociaż lepiej płatną pracę. A potem przychodzi rzeczywistość. Okazuje się, iż owszem, na rozmowie rekrutacyjnej do pracy sprawdzano naszą znajomość języka, ale potem wykonując codzienne obowiązki nie mamy wielu okazji, by go kreatywnie wykorzystywać. Wystarczyłoby kilka sztampowych formułek, by wysyłać regularnie maile określonej treści.
Marzy nam się wyjazd na wakacje, by porozmawiać po francusku, hiszpańsku czy włosku w naturalnych okolicznościach. Na miejscu okazuje się, iż obsługa sprawnie porozumiewa się po angielsku i woli używać tego języka, by wszystko działało sprawniej. Albo okazuje się, iż nie możemy wyjechać w upragnione miejsce i wtedy uczenie się języka „do szuflady” nie zawsze jest najlepszą motywacją. A mając kilka godzin dziennie po pracy i dylemat czy przeznaczyć je na odpoczynek, ćwiczenia na kręgosłup, kino, drzemkę, sprzątanie, spotkanie z przyjaciółmi czy właśnie naukę języka dla swojej przyjemności (bo może wykorzystamy go za 2-3 lata jak dobrze pójdzie), nie zawsze nauka języka jest na pierwszym miejscu.
To tylko niektóre zagadnienia, które sprawiły, że zaczęłam się zastanawiać nad swoimi doświadczeniami językowymi, oraz nad tym jakie podejście prezentowali moi nauczyciele języków. Ale u każdego książka ta może wywołać inne wspomnienia lub sprawić, że inaczej spojrzymy na naukę języków.
Bardzo polecam książkę „Języczni” Jagody Ratajczak zarówno pasjonatom językowym, jaki tym, którzy próbują znaleźć swój sposób na inny język niż ojczysty, tak by stał się mniej obcy.