zwyciezca Konkursu Filmów Mikrobudżetowych na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni (w 2023r.)

W czasie ostatniego Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni (w 2023r.) za mało ufałam własnej intuicji i w związku z tym ominęłam wiele ważnych i ciekawych filmów. Ale próbuję zrekompensować sobie te straty i nadrobić jeżeli tylko nadarza się ku temu okazja.
„Ultima Thule” w reżyserii Klaudiusza Chrostowskiego to jeden z tych filmów, które „przegapiłam” na festiwalu. Jak pisałam w tekście o filmach krótkometrażowych nie zawsze jest łatwo dopasować własny grafik do harmonogramu festiwalu. Przyznaję też, iż bardziej skupiłam się na Konkursie Głównym oraz Filmów Krótkometrażowych, a „Ultima Thule” brał udział w Konkursie Filmów Mikrobudżetowych – i wygrał w tej kategorii! Gdy w lutym tego roku ten film wszedł do kin chciałam nadrobić zaległości, ale godziny projekcji w kinie studyjnym (!) nie sprzyjały temu – jak ta sama godzina seansów przez cały tydzień, w środku dnia, ma przyciągać widzów na wartościowe filmy?
Jednak nie można uciec przeznaczeniu. Nagle, 2 miesiące po premierze, w ramach „Kultury Dostępnej” w kinie Helios, „Ultima Thule” pojawiła się w czwartkowym repertuarze.
Film opowiada o historii 30letniego Bartka (w tej roli świetny Jakub Gierszał), który jedynie z plecakiem wybiera się na najbardziej odludną wyspę Szetlandów – Foulę. Jest to naprawdę niewielka, bo mająca zaledwie13km² wyspa w północno-wschodniej Szkocji, którą zamieszkuje ok. 30 osób. Oraz owce i inne zwierzęta. Ale jest to właśnie miejsce, którego bohater akurat potrzebuje, by zastanowić się nad życiem, ułożyć w głowie to co było i zastanowić się, co robić dalej. Przybywając na wyspę Bartek spotyka Magnusa, jej mieszkańca, który w zamian za pomoc w codziennych pracach, oferuje mu miejsce do spania na czas nieokreślony. Od tej pory bohater „Ultima Thule” spędza dnie malując dom, pracując na torfowisku czy opiekując się stadem owiec. Stopniowo dowiadujemy się szczegółów z jego życia oraz od czego chciał uciec aż na Szetlandy.
Potwierdza się, że przyroda jest niezastąpiona w takim procesie próby zrozumienia siebie, a zwierzęta grają w tym filmie niczym zawodowi aktorzy i skradają serca widzów na widowni. Niesamowicie oddane piękno przyrody sprawia, że ja – niesamowity zmarźlak, który ma w szufladzie 7 par rękawic różnej grubości na różną pogodę (czapek może kilka mniej; ) – zapragnęłam znaleźć się na wyspie Foula i przewietrzyć swoją głowę w tak niesamowitych okolicznościach przyrody.
Po wyjściu z kina uświadomiłam sobie, że bardzo potrzebowałam tego filmu – takiego po prostu o życiu, bez zbędnej martyrologii, która często pojawia się w polskim kinie. Jeżeli będziecie mieć okazję, szczerze polecam ten film – ze względu na scenariusz, realizację i inne niż znane z filmów „Doppelgänger. Sobowtór” czy „Biała odwaga” (choć równie dobre) wcielenie Jakuba Gierszała.
„Ultima Thule” to pełnometrażowy debiut Klaudiusza Chrostowskiego, ale mam dużą nadzieję wkrótce zobaczyć kolejny film w jego reżyserii.
Comments