
Film „Sezony”, w reżyserii Michała Grzybowskiego rzucił mi się w oczy już kilka tygodni temu, gdy w repertuarach kin pojawiły się pokazy przedpremierowe. Sami przyznajcie – taka obsada: Agnieszka Dulęba-Kasza, Łukasz Simlat, Wiktoria Filus, Andrzej Seweryn, Sebastian Pawlak, Andrzej Grabowski, Dobromir Dymecki robi wrażenie, prawda? Choć z drugiej strony każdy film można zepsuć kiepskim scenariuszem… Intuicja podpowiadała mi jednak, że jeżeli w tym przypadku będzie zaskoczenie, to jedynie na plus. Jednak wtedy brak synchronizacji grafiku osobistego z repertuarem kinowym sprawił, że wizyta w kinie musiała poczekać. Aż do Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Trochę przypadek sprawił, że ten film obejrzałam już pierwszego dnia festiwalu. Ale jak to mówią: nic nie dzieje się przypadkiem… I ja coraz bardziej w to wierzę!

Nie będę zdradzała zbyt wielu szczegółów, żeby nie odbierać nikomu przyjemności z oglądania tego filmu. Minimum potrzebne do nakreślenia fabuły (oraz zachęcenia do uczestnictwa w seansie) to fakt, iż główni bohaterowie: Marcin (Łukasz Simlat) i jego żona Ola (w tej roli Agnieszka Dulęba-Kasza) – to małżeństwo aktorów, które przechodzi kryzys. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że grają oni razem w spektaklu, a swoje prywatne sprawy próbują (nie)wyjaśnić w każdej wolnej chwili. Również w pracy. Siłą rzeczy, w szczegóły z ich życia zaangażowanych jest wiele osób z teatru. Prowadzi to do wielu zabawnych, głównie dla widza, sytuacji – stąd też klasyfikacja filmu jako komedia. Jednak niezależnie jak bardzo humorystycznie przedstawimy temat nieporozumień w związku (każdym, nie tylko małżeńskim), to będzie to dramat osobisty dla osób, które on dotyka zarówno pośrednio jak i bezpośrednio (stąd też moja wątpliwość dlaczego ten film jest sklasyfikowany jako komedia).

Film świetnie obrazuje jeden w większych problemów, z jakim obecnie się borykamy – komunikacja. Zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym nie potrafimy się skutecznie komunikować, zadawalamy się niedomówieniami, domysłami, zamiast wyjaśnić to, co „autor miał na myśli”. Wbrew temu, w co wielu wierzy, telepatia to nie jest najlepszy sposób komunikacji. A w natłoku zajęć często zapominamy kto tak naprawdę powinien być pierwszym odbiorcą naszych decyzji. Tak wyrazistego przekazu nie byłoby jednak bez ciekawego scenariusza, bogatego w ciekawe dialogi oraz świetnych kreacji aktorskich. Akcja filmu toczy się w czasie pracy nad trzema różnymi sztukami teatralnymi i kulisy teatralne wplecione w fabułę idealnie uzupełniają wątek osobisty głównych bohaterów. Co ciekawe, postaci drugoplanowe (a może lepiej ująć – osoby nie będące filmowymi Marcinem i Olą) z równą wyrazistością dopełniają całości, a wszelkie detale (jak choćby kolorystyka w przedstawieniu) zostają w pamięci na równie długo z fabułą.
Ponadto, akcja filmu dzieje się w Toruniu i widzowie mogą m.in. przejść się korytarzami lub znaleźć w garderobie Teatru im. Wilema Horzycy.

Film „Sezony” walczy o nagrodę w konkursie Perspektywy gdyńskiego Festiwalu. Będę trzymała kciuki za docenienie tego filmu, gdyż pokazuje on, że poprzez humorystyczną perspektywę można zostawić widzów z wieloma refleksjami i po wyjściu z kina niejeden może zada sobie pytanie: a może faktycznie ta telepatia jest przereklamowana? : )
No i spójrzcie na te plakaty! Autor: Maks Bereski
Produkcja: Haja Films