
Żaden z kolejnych filmów Pedro Almodóvara, hiszpańskiego reżysera i producenta, nie jest niezauważony. Nie tylko z uwagi na sławne już nazwisko reżysera, które jest już marką samą w sobie. Słysząc Almodóvar pojawia nam się przed oczami sam Pedro, konkretny kadr z jego filmów, lub aktor i aktorka, którzy pojawili się w jego produkcjach – często po raz pierwszy. Tak, to dzięki niemu poznaliśmy Antonio Banderasa, Penélope Cruz czy Rossy de Palmę. A pod koniec 2024 do polskich kin wszedł najnowszy film Pedro Almodóvara (a zarazem pierwszy w pełni anglojęzyczny) – „W pokoju obok”.
Jego bohaterkami są dwie kobiety, dawniej sobie bliskie, które przypadkowo spotykają się po latach – każda w wyjątkowym dla siebie momencie. Ingrid (Julianne Moore) to pisarka, która właśnie w czasie podpisywania swojej najnowszej książki, gdzie pisze m.in. o lęku przed śmiercią dowiaduje się, że Martha (Tilda Swinton), jej koleżanka, z którą nie miała kontaktu przez lata, jest poważnie chora. Dowiedziawszy się o tym, postanawia ją od razu odwiedzić w szpitalu i od tej pory ich znajomość nabiera ponownie intensywności. Wspominają nie tylko dawne czasy, gdy zaczynały karierę dziennikarską wiele lat wcześniej, ale również rozmawiają o przyszłości.
Martha przez lata była korespondentką wojenną, a śmierć czaiła się na każdym kroku. Wtedy jednak miała wybór czy chce w tym uczestniczyć, świadomie decydowała się na relacjonowanie wydarzeń z terenów konfliktów zbrojnych. Teraz zmaga się z chorobą i nie do końca wszystko zależy już od niej. A chciałaby, żeby było inaczej.
Ingrid boi się śmierci i próbuje oswoić ten temat pisząc o tym książkę. Jednak, gdy spotyka po latach Marthę walczącą z poważną chorobą, nie ucieka od tej znajomości, choć nie do końca umie się odnaleźć w tej niecodziennej dla niej sytuacji (przynajmniej na początku). Ale nie udaje niczego, a zamiast pocieszać Marthę i mówić „będzie dobrze”, słyszymy prawdziwe: „nie mam pojęcia co powiedzieć, żeby cię pocieszyć”. Ten spędzony wspólnie czas nie jest łatwy dla żadnej z nich, choć dla każdej jest trudny inaczej.
Pedro Almodóvar w swym ostatnim filmie „W pokoju obok” poruszył chyba jeden z najtrudniejszych tematów – choroby, odchodzenia, cierpienia, godności. Jak zawsze swymi filmami wyprzedza debatę publiczną, ale jednocześnie mówi o tym co ważne, trudne i o czym wielu z nas myśli lub będzie myślało.
Spotkałam się z wieloma opiniami na temat tego fimu (również krytyków filmowych), że to nie jest ten sam Almodóvar co kiedyś, że „W pokoju obok” są nienaturalne dialogi i zapewne to wina tego, że film jest w całości anglojęzyczny, zaś Pedro tworzył go w głowie po hiszpańsku. O tych wszystkich autorach takich komentarzy myślę: szczęściarze. Wnoszę, że nigdy nie musieli czy nie mieli (na szczęście) możliwości doświadczyć choć jednej z wielu rozmów, jakie możemy zobaczyć w filmie „W pokoju obok”. Rozmowa z osobą, którą dotknęła śmiertelna choroba to nie ploteczki przy kawie o tym co robiliśmy w weekend czy jak bardzo zdenerwował nas kolega w pracy. To są nieporadne, nieskładne rozmowy, w jednej chwili bardzo na serio, a w drugiej na jakiś błahy temat i zablokować łzy, które napływają do oczu. Staramy się ważyć każde słowo, a i tak stwierdzamy, że średni z nas rozmówcy. A Almodóvar potrafił te wszystkie emocje uchwycić w kadrach swego filmu.
Pedro po raz kolejny poruszył duszę i umysł swoim filmem. Zastanawiam się tylko skąd bierze siłę, by brać na tapet tak ciężkie i ważne tematy? Chciałabym kiedyś zapytać o to osobiście.
Czy ten film warto obejrzeć? Jak najbardziej tak. Ale jeżeli akurat doświadczasz sytuacji podobnych do tych, o których mówi film, lepiej obejrzyj go za jakiś czas, gdy będziesz na to gotowy.