» Czy to już felieton? «

» Czy to już felieton? «
Już od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie, by oprócz wrażeń kinowo-teatralno-książkowych wrzucać tu też inne teksty, coś na kształt felietonu. Będzie to seria „» Czy to już felieton? «. Pierwsza próbka poniżej 🙂
========
Oho, zaczęło się. Postanowienia noworoczne. Które w tym roku mam wrażenie chętniej i częściej niż w poprzednim wyszły spoza murów siłowni (które mają pustoszeć już w lutym, gdy opadną nas resztki energii). Robienie postanowień to obecnie bardziej… chwyt marketingowy. I nie chodzi już o kupienie magicznego stroju do ćwiczeń, którego wyjątkowość i fajność sprawią, że od samego założenia go ubędzie nam co najmniej kilogram. Nie, to okazja wykupić nowy kurs, zapisać się na nowe zajęcia, zmienić swe życie o 180 stopni (uwaga, byle nie o 360!) i co tam jeszcze chcecie.
I o ile dawno już przestałam wierzyć, że wraz ze zmianą daty dostajemy nowy życiowy kalendarz do zapełnienia, to przyznaję, tym razem czekałam na 1 stycznia, żeby zostawić co niefajne w 2025 roku i wkroczyć w nowy rok z nową energią. To znaczy, to był plan z początku grudnia i zaledwie parę dni później okazało się, że się tak nie da. Nie da się zamknąć wszystkich emocji czy niedobrym wiadomości w słoiku z etykietką 2025 i zacząć od nowa. No właśnie, nie da się, niby oczywiste, a większość teraz będzie tym stwierdzeniem zaskoczona, jak niedawno kierowcy i drogowcy na S7 opadami śniegu w środku zimy.
No ale jak to? Tak rozpocząć nowy rok bez postanowień? Nie przepisywać na kartkę zatytułowaną „Postanowienia na rok 2026” tego wszystkiego co mieliśmy zrobić w 2025 roku, i 2 lata wcześniej, no może też 3, ale tak jakoś nie wyszło? Ano nie. Bo skoro te cudowne postanowienia nadal są niespełnione na liście to widocznie a) nie były dla ciebie ważne i naturalne do zrobienia, dlatego zawsze odkładałeś je na kiedyś b) nie wystarczyło ci na nie czasu i/lub energii, bo masz tyle obowiązków każdego dnia, że trudno tam upchnąć coś co masz zrobić dla siebie.
A poza tym skąd wziąć energię na nowe rzeczy w styczniu, gdy koło 16 robi się ciemno i twój mózg się wyłącza automatycznie i marzy tylko o odpoczynku? Albo na zewnątrz jest -5 i silny wiatr, a ciebie dopadają wyrzuty sumienia, że znów nie pobiegasz. Prawda jest taka, że jakbyś lubił biegać, to byś sobie przetłumaczył, że to tylko gorsza pogoda, a jak musisz na specjalnej liście pisać „będę biegał” to znaczy, że próbujesz się przekonać, że fajnie byłoby się poruszać, bo to dobre dla zdrowia.
Postanowienia i wszelkie inne ich pochodne są po to, by czas „nie przelatywał nam przez palce”. Żebyśmy kładąc się wieczorem do łóżka nie stwierdzali: ”i znowu dziś nic sensownego nie zrobiłem!”. Więc zamiast sztywnych postanowień pomyśl o tym, by zadbać o siebie. Żeby mieć po prostu energię na co dzień i być w lepszym humorze. Zrób sobie próbny miesiąc. Na początek może coś w stylu: min. 2 razy w tygodniu znajdę czas na odpoczynek i coś co poprawia mi humor.
A jeżeli nie wiesz jeszcze co może wprawić cię w lepszy nastrój, gdy świat zrobi coś bardzo wbrew tobie, przeznacz ten początek roku na to, by się dowiedzieć. Może faktycznie będzie to jakiś sport? Może czytanie lub malowanie? Albo układanie puzzli czy rozwiązywanie krzyżówek? Ważne, żebyś nie czuł się wtedy winny, że w tym samym czasie nie latasz po mieszkaniu z odkurzaczem, albo nie nadrabiasz zaległości w prasowaniu (no, chyba, że to są czynności, które sprawiają, że odrywasz się od codziennych spraw). To nie musi być nic dużego. Ważne, żebyś poczuł jak na twojej twarzy pojawia się uśmiech, nawet mimo potężnej burzy naokoło.
Moim sprawdzonym środkiem jest…. film w języku hiszpańskim. Uwielbiam ten język i jakiś czas temu zauważyłam, że obejrzenie choćby kawałka filmu w tym języku działa na mnie kojąco i dobrze. I to nawet nie musi być film produkcji hiszpańskiej – wystarczy, że lektor mówi w tym języku. Nie wiem na jakiej zasadzie to u mnie działa, ale… działa. Więc jeżeli chcecie coś postanawiać na ten rok, to postanówcie zadbać o siebie!
No to co zaplanujesz dla siebie w najbliższym tygodniu? Zostaw komentarz (może on też zainspiruje innych) ? 🙂
