Ostatnio jesteśmy przyzwyczajeni do relacji na żywo. W różnych mediach społecznościowych relacjonuje się wszystko w czasie rzeczywistym, mówimy „na gorąco” co nam się podoba, a co nie. Jesteśmy na wakacjach, wydarzeniu kulturalnym czy konferencji, robimy zdjęcia, nagrywamy film i od razu przesyłamy je innym, upubliczniamy. A później nawet się nie zastanawiamy czy może ten nasz zachwyt był tylko chwilowy? Może brakowało nam punktu odniesienia? Jakiś czas temu zauważyłam, że czasem lubię (a na pewno potrafię) iść pod prąd. Nie zawsze przynosi to namacalne korzyści. Nie jest to często zbyt popularne, szczególnie widzimy to ostatnio. Ale im więcej zauważam sytuacji, w których ludzie nie potrafią bronić wartości, w które wierzą, nawet wtedy, gdy mają do tego mandat społeczny, tym lepiej się czuję, gdy robię coś inaczej niż inni. Ale o tym szerzej może innym razem.
Dziś chcę się podzielić wrażeniami z konferencji Infoshare w Gdańsku, która miała miejsce ponad tydzień temu, 24 i 25 maja 2023r. w AmberExpo w Gdańsku. W czasach relacjonowania wszystkiego w czasie rzeczywistym wydaje się, że to już zamierzchła przeszłość. Ale ta „relacja z dystansu” sprawia, że miałam szansę zweryfikować czy moje pierwsze wrażenie nt. organizacji, poszczególnych prelekcji i spotkań nie było mylne, oraz co tak naprawdę zostało w mojej głowie ponad tydzień po konferencji, w czasach gdy codziennie trzeba przyswajać (i filtrować) dziesiątki różnych informacji.

Infoshare jest reklamowana jako największa konferencja w Europie Środkowo – Wschodniej dla specjalistów z obszaru IT. Może organizatorzy się ze mną nie zgodzą, ale pozwolę sobie jednak na stwierdzenie, że jest to konferencja tak naprawdę dla każdego. Dla każdego z otwartym umysłem, kto interesuje się otaczającym światem, szuka inspiracji lub ciekawych pomysłów nie tylko na biznes, ale również na siebie. Dla tych, dla których szeroko pojęty obszar IT jest całym światem, i dla tych, dla których jest to „czarna magia”. Ale chyba czas na jakieś konkrety, prawda?
Ostatnio łapię się na tym, że na wiele rzeczy czy osób trafiam w życiu przez przypadek. Choć nie jest to „bierny przypadek”, gdy siedzę z założonymi rękoma i czekam, aż ciekawy pomysł czy inspiracja wpadnie mi do głowy lub spadnie na ulicy wprost pod moje nogi. Chodzi o sytuacje, gdy czytasz jakiś artykuł, który prowadzi Cię do kolejnego, który z kolei powołuje się na jakieś źródło, a ty chcesz do niego dotrzeć. Tak było w przypadku moim i Infoshare. Dziennikarstwo pasjonowało mnie od dawna, choć przez wiele lat w formie „biernego” odbiorcy. A ciekawi dziennikarze z pasją przyciągali i przyciągają niczym magnes. Jedną z takich postaci był (i jest) Jarosław Kuźniar. Długo nie mogłam przeboleć jego odejścia ze „Wstajesz i wiesz” (nawet dziś bym mogła przestawić budzik na wcześniejszą godzinę, gdyby wrócił :), ale bardzo przyjemną rekompensatą tej straty było pojawienie się Voice House i serii podcastów. Jedną z nich jest seria „Technologicznie”, gdzie Jarosław Kuźniar wraz z Barkiem Puckiem rozmawiają na bardzo ciekawe tematy związane nie tylko z technologią, ale m.in. z zarządzaniem firmą i ludźmi w XXI wieku – tzn. takim, gdzie szanuje się pracę i czas drugiej osoby. I to właśnie nazwisko Bartka Pucka jako prelegenta na tegorocznej konferencji Infoshare było przyczynkiem do mojej decyzji o uczestnictwie. Zgadza się, przeglądając agendę w jej wstępnej wersji „znałam” jednego prelegenta i … uznałam, że to wystarczy. Chciałam się przekonać czy na żywo będzie mówił o sztucznej inteligencji (to był temat prelekcji) tak interesująco jak w czasie podcastów Voice House. Tak było. Mimo tego, iż moja wiedza informatyczno – programistyczna (podejrzewam, iż to jakiś nowy twór językowy mojego autorstwa) jest bardziej na poziomie amatorskim niż profesjonalnym (choć gdybym była pomyślała 20 lat temu choć przez chwilę, że może zostanie informatyczką to nie jest zły pomysł, to kto wie? A czas zaprzeszły użyłam tu świadomie – bo lubię i zbyt rzadko spotykam na co dzień w języku polskim:) ) to z chęcią posłuchałam o AI. Oprócz wartości merytorycznej wystąpienia Bartka, moją uwagę zwróciło również dopracowanie prelekcji od strony „technicznej” – maksimum treści, odpowiednie tempo przekazywania informacji, dopasowanie informacji do potencjalnego odbiorcy. W momencie, gdy na żywo można zobaczyć w prezentacji te wszystkie elementy o których Bartek Pucek mówi w swoich rozmowach w Voice House, jest to dla mnie bardzo jasny i spójny przekaz, że teoria ma swoje odzwierciedlenie w praktyce. I nagle okazuje się, że w 20 minut można przekazać wiele istotnych informacji.
Właśnie, czas prezentacji wynosił 20 minut (w niektórych przypadkach było to pół godziny). Muszę przyznać, iż w momencie gdy zobaczyłam program konferencji, gdzie kolejne wystąpienia miały trwać 20min i następować po sobie bez przerwy zaznaczonej w agendzie, pomyślałam – ciekawe jakie będą opóźnienia? Wiele osób jest niestety przyzwyczajonych do bardzo złej tendencji przedłużania spotkań, spóźniania się na kolejne, brak wyraźnego celu rozmowy lub agendy. Mnie to nieustannie drażni, bo odbieram to po prostu jako brak szacunku do mnie jako uczestnika i do mojego czasu. Oraz drażni mnie to, że inni nie widzą w tym problemu – co więcej, widzą problem we mnie, że chciałabym przejść do konkretów i trzymać się kalendarza. Ale to temat na osobny wpis. Wróćmy do Infoshare. Z miłym zaskoczeniem zauważyłam, że wszystko zostało świetnie zorganizowane, prelegenci umiejętnie kontrolowali swój czas wystąpień, a program konferencji nie odbiegał od rzeczywistości (oczywiście, minimalne opóźnienia się zdarzały, ale to nie PKP – nie oznaczało to paraliżu i przesunięć prelekcji całej konferencji).
Kolejną prezentacją, jaką mam w głowie do tej pory było wystąpienie Katarzyny Wszoły z Veolii. Jej przesłaniem było m.in. to, że warto skupiać się na małych zmianach, które mogą usprawnić wszelkie procesy oraz wprowadzić oszczędności. A na niektóre pomysły można wpaść przez przypadek! Zresztą historia zna wiele takich przypadków. Ważne było też dla mnie podkreślenie tego, iż osoba bez wiedzy eksperckiej z danej dziedziny może wnieść równie dużo do przedsięwzięcia, właśnie z racji na inną perspektywę oraz zadając pytania, o których specjaliści w danym temacie nawet by nie pomyśleli, a przed to nie uwzględnili pewnych kwestii w projekcie.
Trzecią prezentacją, o której chcę wspomnieć (przedstawienie osobistego „top 3” nie było zamierzone, skupiałam się głównie na tym co przykuło moją uwagę: ) jest wystąpienie Mateusza Kusznierewicza. Gdy słyszymy jego nazwisko, do głowy przychodzą nam tytuły, które zdobył w żeglarstwie: mistrzostwo Europy, Świata czy medale olimpijskie. Ale droga do sukcesu nie jest ani prosta, ani krótka. I oczywiście musi się na niej znaleźć pakunek z napisem „szczęście”, którego zawartość zagwarantuje nam dobre wiatry, choć od czasu do czasu. Wystąpienie Mateusza było inne od reszty, jego temat było bowiem podnoszenie się po porażce, walka o to, by ponownie stanąć na podium. O ile łatwo nam mówić o sukcesach, to o porażkach nie lubimy mówić, a często próbujemy o nich zapomnieć. Bardzo inspirujące wystąpienie, do którego warto wrócić myślami za każdym razem, gdy się znajdzie poza podium zawodowym, jak i prywatnym.
Niektórzy pewnie się zdziwią – konferencja technologiczna i takie mało-technologiczne tematy? Ano tak. Przypomina ona bowiem co niektórym, że wiedza techniczna bez umiejętności jej przekazania jest niczym. Duży budżet firmy bez umiejętności przyciągnięcia i zatrzymania specjalistów nie zagwarantuje sukcesu firmie. Umiejętna organizacja pracy i szacunek do czasu swojego i innych, oraz regularna regeneracja to klucz do długotrwałego sukcesu. Obawiam się, że jeszcze trochę czasu upłynie zanim niektórzy zrozumieją, że praca w wymiarze np. 8 godzin dziennie, a efektywna praca zadaniowa to nie są tożsame pojęcia. Ale taka konferencja jak Infoshare na pewno otworzy niejedną managerską głowę i zachęci do zmian. A przynajmniej chcę w to wierzyć.
Ale Infoshare to nie tylko 2 sceny z prelegentami (w wersji Basic – bezpłatnej) i 7 dodatkowych w wersji płatnej (plus możliwość uczestniczenia w warsztatach). To również możliwość dla różnych firm technologicznych, by móc opowiedzieć o swojej działalności na jednym ze stanowisk w hali AmberExpo oraz rekruterów, by nawiązać kontakt z potencjalnymi przyszłymi pracownikami. Oprócz tego punkty gastronomiczne, gdzie można napić się kawy (choć tę oferowały również firmy na swoich stoiskach) i coś zjeść, oraz miejsca, gdzie można usiąść i porozmawiać z nowo poznanymi osobami, lub na chwilę odpocząć (w czasie tej konferencji można spokojnie wyrobić dzienny limit kroków!). Dla uczestników wersji premium (płatnej) przewidziano dodatkowo szereg atrakcji, gdzie można poszerzyć kontakty zawodowe – imprezy towarzyszące, koncert czy rejs statkiem.

Czyli Infoshare to same plusy dodatnie, jak mawiał klasyk? Pewnie znajdą się elementy, które nie do końca nam będą odpowiadać. Napięty program wystąpień, bez żadnej przerwy, może też oznaczać to, że będziemy musieli zrezygnować z niektórych prelekcji, jeżeli będziemy chcieli odwiedzić stanowiska wybranej firmy, lub po prostu zrobić przerwę na posiłek (choć z drugiej strony jest to dobre ćwiczenie na zarządzanie czasem, a raczej zarządzanie sobą w czasie). Minusem była niewątpliwie długa kolejka przy wejściu pierwszego dnia konferencji (uczestniczyłam tylko 1 dzień) – 40 minut oczekiwałam na wydanie identyfikatora, gdyż… system się zawieszał i były problemy z wydrukowaniem danych uczestnika. Gdybym tworzyła relację na żywo, pewnie od razu chciałbym podzielić się oburzeniem związanym z oczekiwaniem w kolejce i takim problemem na konferencji technologicznej. Pisząc o konferencji 1,5 tygodnia po jej zakończeniu, mogę stwierdzić, iż pierwsze niezbyt korzystne wrażenie zostało zatarte przez profesjonalizm organizacji wydarzenia, którego miałam okazję doświadczyć przez cały dzień konferencji. Kolejny powód dlaczego warto czasem wstrzymać się z relacjami „na gorąco”. Niemniej jednak gorąco polecam Infoshare każdemu, kto jest ciekawy świata, tak po prostu ; )
Comments