
O tym, że „Irlandia wstaje z kolan” – reportaż Marty Abramowicz o drodze Irlandii do równości w różnych aspektach życia – nie będzie łatwą lekturą wiedziałam zanim zaczęłam czytanie. Może dlatego podświadomie (albo nawet świadomie?) poczekałam z lekturą tej książki, aż się zrobi słonecznie i przyjemnie za oknem. Bałam się chyba, iż bezsłoneczne jesień i zima, oraz zmrok zapadający krótko po 15tej spotęguje przerażające obrazy, które pojawią się w czasie lektury „Irlandii..”.
W pierwszym zdaniu napisałam, że jest to reportaż o drodze Irlandii do równości. Bo taki według mnie jest wspólny mianownik wydarzeń opisywanych przez Martę Abramowicz. Są to historie, w których tej równości przez lata brakowało, a które krok po kroku Irlandia, Irlandki i Irlandczycy sobie wywalczyli. Dzieje się tam wiele: przemoc wobec kobiet i dzieci trafiających do domów dziecka i domów samotnej matki, szkół przemysłowych i pralni magdalenek. Nadużycia seksualne w parafiach. Całkowity zakaz rozwodów (zniesiony dopiero w 1996r.). Zakaz pracy dla mężatek. Zakaz antykoncepcji oraz dbania o zdrowie kobiet. Brak równych praw dla osób LGBT. Oraz ogromna rola Kościoła Katolickiego, papieża, biskupów w braku tej równości. Irlandia przeszła długą drogę, ale śmiem twierdzić, że te wszystkie zmiany mogłyby nie być możliwe, gdyby Irlandczycy (jako naród) nie zaufali kobietom. A odzwierciedleniem tego zaufania było wybranie Mary Robinson na prezydentkę Irlandii w 1990r. ! 33 lata temu!
Spotkałam się z opiniami, że czytelnicy pochłaniali ten reportaż jednym tchem. Ja nie potrafiłam. Musiałam sobie robić przerwy od lektury, gdyż mój umysł i wyobraźnia (choć ta działała bez przerwy) musiały odpocząć od tych okropnych historii przedstawianych w książce „Irlandia wstaje z kolan”. Okropnych, bo takie jest nieludzkie traktowanie kobiet w ciąży, nieślubnych dzieci czy wykorzystywanie seksualne. W tym całym (mimo wszystko) niedowierzaniu przychodzi mi do głowy tylko jeden komentarz „Ludzie ludziom zgotowali ten los”. Ale ludzie mogą (i muszą – a przynajmniej powinni) ten los odmienić. Irlandii się udało. Pora na kolejne społeczeństwa.
Książkę polecam każdemu niezależnie od wyznawanej religii i światopoglądów.