Gdy książka zaskakuje… :) „O szyciu. Prosto, kreatywnie i modnie” Jana Leśniaka

Nie wiem czy też miewacie takie odczucia, że coraz mniej jest książek, które potrafią pochłonąć, wciągnąć tak, że zapominacie o rzeczywistości. A kiedyś tak było dość często. Jako dziecko potrafiłam nie raz zarwać noc, bo chciałam wiedzieć „co dalej”. Może to efekt tego, że jesteśmy przebodźcowani, albo tego, że trafiam na książki poprawne, ale nie takie z efektem „wow” (gdzie co 5tą stronę jest zwrot akcji, a co 7mą zaśmiewamy się do łez). Faktem jest również, że rzadziej sięgam po beletrystykę – tę częściej oglądam w postaci filmu na którejś z platform (ale wybierając dla spokoju sumienia wersję hiszpańską – wtedy mam wrażenie, że się wtedy rozwijam językowo, a nie oglądam film z happy endem w języku, który uwielbiam). Ale, żeby nie było – trafiają się ciekawe książki, o których m.in. tutaj wspominam.

I teraz czas na bohatera dzisiejszego wpisu – jest nim książka „O szyciu. Prosto, kreatywnie i modnie” autorstwa Jana Leśniaka. I to była dla mnie książka zaskoczenie, gdyż decydując się na lekturę tej książki nie oczekiwałam niczego więcej prócz wskazówek … na temat szycia. A dostałam dużo więcej. Wiele historii, które towarzyszyły autorowi, projektantowi ubrań, w czasie jego przygody zawodowej z szyciem. Historie tak prawdziwe, pełne emocji – radości, szczęścia, zwątpienia, smutku, rezygnacji – historie, które w dobie instagramowych sukcesów czy maksym typu: „chcieć, to móc”, „wszystko zależy od ciebie” itd., itp. wydają się wręcz niewiarygodne. Ale to z nimi się możemy utożsamić. Utwierdzić się w przekonaniu, że jeżeli nie wiemy co dalej zrobić ze swoim życiem, żeby być szczęśliwym i zawodowo spełnionym to nie jesteśmy dziwni czy jedyni w swych rozterkach. Że nasz plan B może się okazać naszym planem A. Że czasem powinniśmy zaufać intuicji albo zdać się na przypadek. Bo często jest tak, że zajmujemy się czymś na czym się znamy, w czym teoretycznie jesteśmy dobzi, ale robimy to niejako … do szuflady, bo nikt się nami nie interesuje. Brakuje nam szczęścia. I tak naprawdę nie mamy gwarancji, że ono przyjdzie. I chyba dlatego te historie Jana Leśniaka wplecione pomiędzy materiały a przybory krawieckie tak do mnie przemawiają. Bo są prawdziwe, a z drugiej strony mają w sobie szczyptę nadziei i optymizmu. Poza tym, są napisane tak świetnym, żywym językiem, że nawet jak nie potraficie przyszyć guzika to po przeczytaniu tej książki chcielibyście się zapisać na kurs szycia do tego pana!

Ktoś ma podobne przemyślenia po lekturze tej książki?

A może mieliście okazję trafić na inną książkę, która Was zaskoczyła w tak nieoczywisty sposób?

Zapraszam do wymiany wrażeń : )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *