„Kandydat” Jakub Żulczyk

Książka Jakuba Żulczyka „Kandydat” to zapis wydarzeń jednego dnia, przedstawiony z perspektywy dwóch osób – Reportera oraz Kandydata (a jednocześnie Prezydenta ubiegającego się o drugą kadencję). Ten dzień to 2ga tura wyborów prezydenckich w Polsce – dzień w którym ma rozstrzygnąć się kto będzie rezydował w Pałacu Prezydenckim.

Książka zaczyna się ciekawie, obietnicą pewnych tajemnic, które zapewne czytelnik będzie odkrywał na kolejnych kartach książki. I choć autor podkreśla, iż zbieżność postaci książkowych z osobami z prawdziwej sceny politycznej jest przypadkowa to jeżeli ktoś choć trochę interesuje się polityką, nie będzie mógł uciec od łączenia bohaterów książki ze znanymi politykami (czy wydarzeniami). Początkowo był to dla mnie bardzo ciekawy zabieg literacki i cieszyłam się, że jednak na tyle jestem biegła w bieżących sprawach, by móc bez problemu rozszyfrować prawdziwe tożsamości postaci. Jednak z biegiem stron ten zabieg zaczął mnie trochę męczyć. A gdzieś w połowie książki byłam już przekonana, że wolałabym czytać reportaż oparty na faktach lub książkę z gatunku political fiction z całkowicie wymyśloną fabułą, niepodobną do polskiej rzeczywistości.

Układy, sekrety, afery, oraz chęć, aby zamieść je pod dywan nie jest niczym nowym w książkach traktujących o polityce. Jednak w momencie, gdy polityka już sama w sobie przypomina akcję książki z gatunku political fiction nie jest wcale łatwym zadaniem stworzyć książkę, która wciągnie i zaproponuje coś nowego. Jakub Żulczyk, oprócz przedstawienia wydarzeń tego wyborczego dnia z perspektywy Kandydata na prezydenta i Reportera, dorzucił jeszcze dodatkowe narracje tychże bohaterów – od pewnego momentu i ich opowieściach przenika się przeszłość z teraźniejszością, próbując znaleźć jakieś podobieństwa sytuacji. Jednak ten zabieg literacki według mnie wprowadził więcej chaosu niż atrakcyjności do książki.

Możliwe, iż po tę książkę sięgnęłam po prostu zbyt wcześnie. Zbyt wiele wydarzeń politycznych i jej bohaterów wciąż dobrze pamiętałam, by wydarzenia w książce mnie zaskakiwały wraz z kolejnymi stronami, lub czekałabym z niecierpliwością na to co będzie dalej. Obecnie nawet zaskakujące zakończenie nie okazało się wystarczające, bym mogła powiedzieć, że była to książka od której nie mogłam się oderwać.

A wy czytaliście „Kandydata”? Jakie wrażenia z lektury?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *