
W Międzynarodowy Dzień Teatru, czyli 27 kwietnia na deskach Teatru Muzycznego w Gdyni miała miejsce premiera spektaklu „Powiedzmy miłość” w reżyserii Tomasza Dutkiewicza. A ja miałam okazję kilka dni później spędzić ponad 2 godziny z jej bohaterami na Nowej Scenie gdyńskiego teatru. Bohaterką sztuki jest ona i on, jeszcze jeden on i jeszcze jedna ona. Dwa małżeństwa – Bostonów i Tuckerów, których z pozoru mogłoby łączyć niewiele. Ich wiek, status materialny czy dzielnica, w której mieszkają (Londyn vs przedmieścia) sprawiają, iż teoretycznie ich losy mogłyby się nigdy nie przeciąć. Ale Larissa Tucker to sekretarka Piersa Bostona, z którym połączyły ją nie tylko stosunki zawodowe… O ile ta dwójka była zadowolona z faktu, iż ich drogi się spotkały, to ich prawni małżonkowie – Rossie oraz Darren – już niekoniecznie. Cóż, nietrudno się dziwić, prawda?
Sztuka „Powiedzmy miłość” to opowieść o małżeństwie, miłości, zdradzie, stereotypach oraz macierzyństwie (tym przypadkowym i tym niespełnionym). Jako widz świetnie się bawiłam, oglądając perypetie tych czworga bohaterów, odkrywając z kolejnymi minutami ich małe tajemnice czy słuchając o motywach decyzji. Wszystko to pokazane jest z dystansem, humorem, ale też po wyjściu z teatru pozostawia widza z pytaniem: a co ja bym zrobił/a, gdybym znalazł/a się w sytuacji bohaterów?

Jak w przypadku każdego spektaklu, wiele elementów musi współgrać, by widz poczuł się częścią historii i na te 2 godziny zapomniał o swoim życiu i obowiązkach. Jednak bez wątpienia, kluczowa jest dobrze dobrana obsada – i tak jest w przypadku sztuki „Powiedzmy miłość”. Anna Tomaszuk w roli zaangażowanej społecznie Rossie (równie świetna co w sztuce „Okno na parlament”) oraz rewelacyjny Marek Richter jako Piers – to państwo Bostonowie (w rolę Piersa wciela się zamiennie również reżyser spektaklu Tomasz Dutkiewicz). W postaci młodego małżeństwa Tuckerów wcielają się Weronika Radniecka oraz Mikołaj Pancerz, których pierwszy raz miałam okazję oglądać na tej scenie i była to zdecydowanie bardzo udana premiera 🙂 Cała czwórka stworzyła postaci, których nie można nie polubić, nawet gdy w codziennym życiu poza Nową Sceną nie mielibyśmy nic wspólnego.
Spektakl ten mówi o ludzkich słabościach oraz pokazuje, że czasem nie tak łatwo odszyfrować czy ktoś kieruje się sercem czy rozumem. A może po prostu czasem nie chcemy poznać tej prawdy?:)