„Sytuacja awaryjna” czyli Jiri Havelka po raz drugi

Kino czeskie to moje odkryciem tego roku. A w każdym razie pierwszej połowy roku. Nie ukrywam, iż zainteresowałam się produkcjami naszych południowych sąsiadów pod wpływem rozmowy jaka miałam przyjemność odbyć z pracowania.jezyka.czeskiego. Na pierwszy film  Jiri Havelki „Właściciele” poszłam z ciekawości. Ale też z ogromną nadzieją, że kino czeskie jest tak ciekawe i zabawne jak mówiła Agnieszka. I tak było. Wyszłam z kina oczarowana. Zresztą aż „musialam” o tym napisać tu na blogu;).

W lipcu do polskich kin weszła „Sytuacja awaryjna”, również w reżyserii Jiri Havelki. Historia oparta na faktach- w Czechach przez 14 min pociąg relacji jechał beż maszynisty. Brzmiało to obiecująco, szczególnie po sensie „Właścicieli”. Teoretycznie po dość ciężkim tygodniu spędzonym w dużej mierze w pomieszczeniach i przed komputerem najlepszym wyjściem byłby dotleniający spacer. Ale jednak wybrałam film. Przyznaję, że nie bez znaczenia był też fakt, że był to ostatni dzień, kiedy film był wyświetlany o normalnej porze (tzn. Takiej, że mogłam się wybrać po pracy, a nie tak jak w przypadku kolejnego tygodnia – brać wolne, żeby zdążyć do kina).

Film oparty jest na prawdziwej historii, kiedy to w Czechach w 2019 roku pociąg jechał przez krótki odcinek…bez maszynisty. Temat ten świetnie wykorzystał Jiri Havelka, który stworzył genialny film … o nas po prostu. Pasażerowie podróżujący tym samym wagonem nagle zaniepokojeni, gdy pociąg jedzie w przeciwnym kierunku zaczynają że sobą rozmawiać, snując bardziej lub mniej wiarygodne scenariusze na temat tego co mogło się stać. A gdy odkrywają, że w pociągu nie ma maszynisty mają jeden cel: wydostać się z tego środka komunikacji. W czasie tej historii jesteśmy obserwatorami przeróżnych zachowań ludzkich, także ich reakcji w sytuacjach stresowych, a nawet zagrożenia utraty życia. Jest tam wiele momentów refleksyjnych, smutnych, ale nie brak sytuacji komicznych i zabawnych dialogów. Tak jak w poprzednim filmie Havelki, tu również mamy wielu równorzędnych bohaterów, w tym genialna rola kilkunastoletniego chłopca, który „teraz już sam” podróżuje tym feralnym pociągiem.

Jiri Havelka to dla mnie czeski Almodovar (zresztą film tego ostatniego – „Dzikie historie” rowniez zostaje tu wywolany – podobnie zresztą jak wiele innych producji filmowych). Genialnie pokazuje w swoich filmach ludzkie emocje i prawdziwe oblicze, które ujawnia się w zaskakujących nas sytuacjach. Mam nadzieję, iż ani Jiri Havelka ani Pedro Almodovar nie będą mieli nic przeciwko takiemu porównaniu;)

Nie pozostaje nic innego jak namówić do obejrzenia „Sytuacji awaryjnej”, a do kin zwrócić się z prośbą o emisję filmów o porach, w których zapracowani miłośnicy kina mogliby poznać kolejne dzieło naszych sąsiadów.

Aurorafilms, liczę na kolejne „perełki” na ekranie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *