Ilu ojców ma dobra książka?

Mówi się, że sukces ma wielu ojców, w przeciwieństwie do porażki. Wtedy często znajduje się jednego „kozła ofiarnego”. A czy w przypadku książek jest tak samo?

Często jest tak, że gdy trafi w nasze ręce książka, którą chcemy czytać w każdej wolnej chwili (a jeżeli takiej nie mamy, to próbujemy „wykraść” choćby parę minut, by zaspokoić ciekawość i dowiedzieć się: co dalej??) to kwitujemy to: „Ale świetnie pisze!” Do wyboru dostępne są też opcje: „Miał(a) super pomysł na tę książkę / fabułę”, „Ale inteligentne dialogi” itede itepe.

Rzadko w takich sytuacjach myślimy o redaktorze tej książki, o wielu osobach, które czytały wersje „robocze” i wytykały bezsensowne wątki, błędy logiczne czy językowe. O wydawnictwie, czy tłumaczu już nawet nie wspominając.

A jak jest w przypadku kiepskiej (z obiektywnego jak i subiektywnego punktu widzenia) książki? Przyznaję, że jak trafiam na średnią, lub złą książkę (tzn. taką, której lekturę przerywam np. po max 50 stronach) to robię coś w rodzaju analizy.

Jak to się stało, że tak słaba książka w ogóle została wydana? O ile nie jest to self-publishing (gdzie to my wydajemy książkę własnym sumptem i jesteśmy odpowiedzialni za jej finalny kształt), to wychodzę z założenia, że w wydawnictwie pracują osoby, które się na tym znają i potrafią powiedzieć nie, jeżeli coś nie powinno być wydane. Chyba jednak to tak nie działa. Wtedy też myślę: co poszło nie tak? Czy autor tak kiepsko pisze? A w przypadku kolejnej książki autora, którego cenię: co się stało, że kolejna książka jest tak słaba? Czy może autor miał fajny pomysł, ale wydawnictwo i redaktor mieli lepszy (ale ostatecznie nie wyszło)? A może to tłumacz? Zdarzyło mi się czytać (choć skończyłam bodajże na 5tej stronie) książkę, gdzie zdania były tak toporne i kwadratowe, że aż chciałam sięgnąć do oryginału, by „znaleźć” winnego. Ale ostatecznie odpuściłam, aż tak ciekawa nie byłam.

Wychodzi więc na to, że często to książkowa porażka ma wielu ojców, a nie tylko sukces.

A jak jest u Was? Zdarza się Wam szukać „usprawiedliwienia” dla złych książek?

Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *