
Film pod tytułem „Jutro będzie nasze” miałam okazję zobaczyć w ramach przeglądu nowego kina włoskiego – Cinema Italia Oggi 2024. Osobisty „grafik” pozwolił mi obejrzeć tylko jeden film w czasie tygodniowego święta włoskiego kina i mój wybór padł na produkcję w reżyserii Paoli Cortelessi. Po raz kolejny moja „filmowa intuicja” mnie nie zawiodła!
Ten czarno-biały film opowiada historię Delii (w tej historii sama reżyserka Paola Cortelessi) i jej najbliższych po II wojnie światowej. Jednak momentami ma się wrażenie, że jest bardziej współczesny niż te traktujące o współczesnych czasach. Pokazuje bowiem sytuację kobiet, które są bite i poniżane przez swoich mężów i nie mają siły i/lub możliwości tego zmienić. I choć akcja filmu dzieje się we Włoszech to bohaterka „Jutro będzie nasze” mogłaby mieszkać w każdym kraju. Delia, jak wiele kobiet w jej sytuacji, zamiast odejść od okrutnego męża czuje odpowiedzialność za swoje dzieci i dla ich lepszego życia jest gotowa znieść naprawdę wiele. W czasie projekcji filmu kibicowałam głównego bohaterce, by udało jej się uciec i zacząć lepsze życie. Mimo bardzo ciężkiego tematu przemocy wobec kobiet, tragedii bohaterki przeplata się z humorem. Choć jest to zdecydowanie czarny humor, śmiech przez łzy. Film jest pięknie nakręcony, ponadto muzyka jest świetnie dopasowana i podkreśla kluczowe momenty. Do tego bardzo naturalna gra aktorska, melodyjny język włoski oraz zaskakujące zakończenie, które sprawiło, że miałam łzy w oczach.
To nie jest film tylko o kobietach i dla kobiet. To propozycja dla każdego kto lubi kino i pozwoli się wciągnąć w historię na ekranie.