„Flow” w reżyserii Giltsa Zilbalodisa czyli czarny koteczek i spółka

Z plakatu zerkają na mnie cudowne, duże kocie oczy, które hipnotyzują. Należą one do czarnego kota, który swoim nieidealnie kreskówkowym wyglądem sprawił, że poszłam do kina i za którego trzymałam kciuki przez prawie 1,5 godzinny seans. I Wam radzę zrobić to samo 🙂 Nie mam w zwyczaju oglądać filmów animowanych. Oglądałam „Shreka” (i jego kontynuacje), Read More