Charlie Chaplin z muzyką na żywo

fot. plakatu kinowego

W ramach Ladies’ Jazz Festival 2024 Gdyńskie Centrum Filmowe przygotowało w sobotnie popołudnie 13 lipca coś specjalnego dla miłośników kina i muzyki. Tą niespodzianką był pokaz filmów Charliego Chaplina z muzyką na żywo w wykonaniu Macieja Łyszkiewicza. To właśnie dzięki akompaniującemu na pianinie taperowi mogliśmy przenieść się w czasie i poczuć jak na prawdziwym seansie niemego kina. Taper to właśnie osoba grająca na pianinie lub organach teatralnych, która odpowiedzialna była za podkład muzyczny dopasowany do filmu w niemym kinie. Jako ciekawostkę dodam jedynie, że słowo to wywodzi się od francuskiego czasownika „taper”, które oznacza pisanie na maszynie czy właśnie uderzanie w klawisze.

Pokaz rozpoczął film „Charlie kierownikiem działu” z 1916r., następnie mogliśmy zobaczyć „Charliego na plaży” (1915r.) oraz „Włóczęgę” (który również powstał w 1915r.). Tytły w żadnym wypadku nie są dwuznaczne i rzeczywiście opowiadają historię w sklepie / domu handlowym, na plaży czy perypetie Chaplina w czasie wędrówki. Filmy te opisują de facto bardzo przyziemne i codzienne sytuacje – wiatr zrywa kapelusz na plaży, ktoś przymierza nakrycie głowy w sklepie czy szuka produktów w dziale pasmateryjnym czy w czasie wędrówki odpoczywa pod drzewem. Ale istotne jest co Chaplin zrobił z tą codziennością – z jednej strony przestawił ją taką jaka jest, a drugiej trochę przerysował. Efekt? Głośny śmiech na sali po prawie 120 latach od powstania tych filmów! Skoro to co opisał obrazem Chaplin wiele lat temu jest tak aktualne i ciągle obecne w filmach kręconych dzisiaj świadczy o tym, że Chaplin zdecydowanie jest ponadczasowy – i nie chodzi tu jedynie o pomysł, ale i wykonanie. Założę się bowiem, że gdyby trzeba było wskazać datę produkcji tych filmów (a nie wiedzielibyśmy kiedy żył i tworzył Chaplin), to absurdalną odpowiedzią byłby rok 1915.

Siłą rzeczy przypomniała mi się rozmowa z Mateuszem Deskiewiczem, którą miałam przyjemność przeprowadzić w listopadzie ubiegłego roku (a którą można przeczytać tutaj: https://labloggerista.eu/o-teatrze-milosci-do-francji-mlynarskim-chaplinie-i-udziale-w-filmie-bollywood-2/ ). Jednym ze spektakli, w których występował on jest właśnie monodram „Być jak Charlie Chaplin” (który mam nadzieję będzie można ponownie zobaczyć w Trójmieście). Pamiętam jak Mateusz opowiadał o przygotowywaniu się do tej roli i o tym czego nauczył się od Charliego Chaplina – że codzienne życie jest najlepszym uniwersytetem. Chaplin podglądał rzeczywistość, aby potem móc ją tak wiarygodnie odzwierciedlać w filmach.

Ten sobotni pokaz filmów Charliego Chaplina przypomniał mi o tym. I zgadzam się z panami Chaplinem i Deskiewiczem – należy po prostu chcieć i potrafić dostrzegać rzeczywistość. Dlatego w czasie pokazu mój wzrok co jakiś czas wędrował w stronę pianina, gdzie Maciej Łyszkiewicz z kolei zerkał na ekran, by dopasować muzykę do scen filmów.

Dobry twórca (ale też uważny odbiorca) powinien być dobrym i cierpliwym obserwatorem. Zgadzacie się z tym? Jakby co, Charlie Chaplin chętnie Wam o tym przypomni ; )

Miłego popołudnia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *