Piotr Bucki „Viral. Jak zarażać ideami i tworzyć wirusowe treści”

Dawno nie było nic o książkach. Nie dlatego, że nic nie czytam (czy słucham – bo ostatnio przekonuję się do audiobooków), ale nie zawsze jest to coś, co zostaje ze mną na dłużej. Ale w końcu trafiłam na coś ciekawego;)

Piotra Buckiego „znam” z różnych wystąpień, miałam również okazję oglądać go w roli prowadzącego (i występującego) na konferencji Infoshare w Gdańsku w maju 2023 roku. Więc gdy wpadła mi w ręce książka jego autorstwa „Viral. Jak zarażać ideami i tworzyć wirusowe treści” postawiłam zajrzeć do środka. 

Sformułowanie „wirusowe treści” mają dla mnie wydźwięk negatywny, kojarzy się z wirusem po prostu (który powoduje choroby u ludzi i … komputerów). Dużo przyjaźniej brzmi, gdy mówimy, że coś jest „viralem”, prawda? Oto właśnie jeden z przykładów,  gdzie znajdywanie polskich odpowiedników na pewne zjawiska nie zawsze jest dobrym pomysłem. 

Ale sama książka jest bardzo pozytywna, bogata w wiele przykładów (tych wirusowych i viralowych – czyli o pozytywnym i negatywnym rozprzestrzeniu treści). Mimo tego, że jest ona z 2019r. jest bardzo aktualna – czyli mimo tego, że wiele się przez te lata zmieniło to .. jednocześnie nie tak wiele się zmieniło. Memy nadal istnieją i mają się dobrze, a ludzie dzielą się chętnie tym co zobaczyli czy usłyszeli (niekoniecznie sprawdzając wcześniej źródło danej informacji).

Dla kogo ta lektura? Dla każdego. Każdego kto chce być bardziej świadomym odbiorcą treści, jak również ich twórcą, które inni będą chcieli podawać dalej. 

Coś mnie w niej zaskoczyło? Oprócz aktualnych treści i wielu przykładów,  bardzo treściwy wstęp, a w niej przywołana historia pani Daugherty. Dużym zaskoczeniem były liczne przypisy. Owszem, było tam dużo dodatkowych informacji, ale ja należę raczej do osób, które jeżeli w trakcie lektury natrafiają na jakieś nazwisko bądź fakt, które chcą zgłębić to sprawdzają tę informację (mamy w końcu do dyspozycji Googla, więc jest to często kwestia kilku sekund). Ale może nie każdy tak robi. Ale przypis przy nazwisku Victora Hugo, tłumaczący kim był i dlaczego w ogóle o nim mówimy w XXI wieku – to chyba coś czego nie da sie odzobaczyć 😉 Ale może świat się zmienia i nie każdy musi znać klasykę, a ja się po prostu czepiam? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *