Konkurs Filmów Krótkometrażowych

48 Festiwal Polskich Filmów Fabularnych, Gdynia 18-23 września 2023

Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni

Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni to czas wyjątkowy. Można wtedy poczuć niesamowitą atmosferę festiwalową, spotkać znane postaci ze świata filmu oraz obejrzeć filmy, nie tylko konkursowe. Najsławniejszy jest Konkurs Główny, w którym o statuetkę Złotych Lwów walczy w tym roku 16 filmów. Muszę jednak przyznać, że ja zawsze czekam na Konkurs Filmów Krótkometrażowych. Po raz pierwszy miałam okazję obejrzeć filmy w ramach tego konkursu kilka lat temu i od tej pory są one stałym punktem programu w moim festiwalowym grafiku.

Oczywiście zsynchronizować program pokazów filmów festiwalowych z grafikiem własnego życia i obowiązków nie jest łatwo. Nawet jeżeli

zdecydujemy się na urlop w czasie festiwalu filmowego. Jednak o ile w przypadku filmów z Konkursu Głównego będziecie mogli je wkrótce obejrzeć na dużym ekranie (warto sprawdzić oczywiście szczegóły i daty premier), to nie będziecie mieć tyle szczęścia w przypadku krótkich metraży, gdyż nie znajdą się one później w repertuarze kin (mogą być małe wyjątki). Dlatego bardzo polecam, aby w czasie festiwalu wybrać się chociaż na jeden blok filmów krótkometrażowych.

Filmy krótkometrażowe

o moim subiektywnym zdaniem widza dość trudna forma artystyczna, gdyż za pomocą ograniczonego czasu, formy, a często i budżetu reżyser wraz z ekipą filmową musi opowiedzieć swoją historię. Czasem jednak krótka forma ma bardziej wyraźny wydźwięk niż 2godzinny film pełnometrażowy.

Jeden blok takich filmów to przeważnie 4-5 projekcji, które trwają od kilkunastu minut do około pół godziny. Z filmów, które miałam okazję obejrzeć w tym roku w czasie 48 Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, dwa przykuły moją uwagę i byłabym zadowolona, gdyby jeden z nich wygrał Konkurs Filmów Krótkometrażowych.

„Wszystko dla mojej przyjaciółki”

Pierwszy z nich to „Wszystko dla mojej przyjaciółki” w reżyserii Lulu Pomorovej. Film opowiada o przyjaciółkach, które wybrały artystyczną drogę i miały nadzieję na wspólne stypendium w Rzymie lub w Paryżu. Niestety, w przypadku takich konkursów przyjaźń nie jest kryterium branym pod uwagę, co często wystawia przyjaźń na próbę. Czasem oczekujemy pewnej solidarności lub poświęcenia w ramach przyjaźni, a czasem to wsparcie przychodzi, gdy go nie oczekujemy, albo nie w takiej formie. Film trwa 25 minut i jest debiutem reżyserki, a za produkcją odpowiada Gdyńska Szkoła Filmowa. W głównych rolach zobaczymy Maję Szopę, Adriannę Małecką i Marcina Korcza.

„Być kimś”

Drugi film, który z przyjemnością obejrzałam to 27 minutowy film „Być kimś”, wyreżyserowany przez Michała Toczka. Opowiada on o Wiktorze, elektryku, którego poznajemy w momencie, gdy wraz z rodziną wprowadza się do mieszkania, w którym wcześniej mieszkał Lech Wałęsa. Szybko okazuje się, że ciężko odciąć się od legendy prezydenta, a odpłatne pokazywanie miejsca, gdzie ten mieszkał w czasie walki o wolność Polski, jest pokusą, której trudno odmówić. Mimo, że film nawiązuje do wydarzeń z przeszłości, to jednocześnie jest nam bliski, gdyż łatwo się pogubić, gdy chęć zarobku przesłania nam własne idee i marzenia. Decyzja, by wziąć na tapet historię Lecha Wałęsy mogła spowodować, że film ten okaże się albo sukcesem, albo porażką. Według mnie pomysł i realizacja zasługują na uznanie, zauważenie i obejrzenie naturalnie. A główne role Sebastiana Stankiewicza i Jowity Budnik sprawiają, że z zaciekawieniem śledzi się historię Wiktora i jego rodziny. Za produkcję odpowiada Szkoła Filmowa w Łodzi.

Mogę jedynie żałować, iż nie udało mi się zobaczyć również innych filmów. Ale cieszy mnie, że mogłam zobaczyć te dwie produkcje.

Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *